Kiedyś, w niedzielne południe zrobiłem sobie przerwę w obróbce zdjęć i wyszedłem ze swojej pieczary na światło dzienne – powiadają, że czasem dobrze to robi :) Stojąc i wygrzewając się do słońca przypomniałem sobie, że w szufladzie trzymam „ruska” tj. manualny obiektyw przystosowany do makofotografii tj. radziecką Wołnę 9. Zakręciłem na nią kilka pierścionków i zapolowałem na osę, która podobnie jak ja, korzystała z ostatnich ciepłych promieni słonecznych opalając się na płatkach balkonowych kwiatów. Ot, takie sprawdzenie, czy nie wyszedłem z makrofotograficznej wprawy. Efektem są niżej zapodane fotografie:




Ty chyba nigdy nie wypadniesz z wprawy :)
Generalnie brzytwa, choć 2 poruszona?
zgadzam sie z Patrycja :))
super zdjęcia :))
zdjęcia świetne!!
nie bałeś się jej – wygląda groźnie:))