Archive for Styczeń, 2010

W dniach 23-24 stycznia 2010 r. w Hali Widowiskowo-Sportowej „PODPROMIE” w Rzeszowie odbywały się Targi Ślubne. Zwykle jeździłem tam, by popatrzyć na nowości w dziedzinie usług poligraficzno-fotograficznych, by oglądnąć ciekawe albumy, by spotkać się ze znajomymi z branży i oczywiście naoglądać się pięknych kobiet odzianych (lub prawie odzianych) w ciekawe kreacje ślubne i nie tylko. Tym razem miałem inny cel. Wraz z grupą pięciu kolegów z branży foto z Dębicy – najlepszych specjalistów w tej dziedzinie, mieliśmy stworzyć reportaż dla pewnej firmy oferującej odzież ślubną.

W poszukiwaniu kolorów

Styczeń 16, 2010

Dzisiaj o 5.00 wyruszyłem w teren. Wcześnie? Eeee… normalnie dla mnie. Nie lubię dużo spać – lepiej poświęcić się i o tej porze właśnie zatrzymać w kadrze jakieś ciekawe tereny, obiekty, czy zjawiska. Bardzo lubię ten czas kiedy to noc wita się z dniem. Zwłaszcza o tej porze roku przy takich mrozach można podziwiać piękne kolory budzącego się powoli dnia. Niestety nie tym razem – nie dane mi dzisiaj było uchwycić tego zjawiska – brakowało „tylko” słońca. A więc z kolorami trzeba było sobie jakoś radzić, trzeba było ich szukać w inny sposób. Myślę, że kilka nawet znalazłem ;)

Pomoc dla Haiti

Styczeń 15, 2010

Wszyscy zapewne wiedzą co wydarzyło się kilka 3 dni temu na Haiti. Do tej pory oglądamy wstrząsające zdjęcia z miejsca objętego tą tragedią. Dzisiaj, po oglądnięciu kilkudziesięciu kolejnych zdjęć  „ścisnęło mnie w gardle” do tego stopnia, że od razu jakoś popatrzyłem w kierunku skrótu na zakładkach Mozilli do mBanku – taka ludzka, zwyczajna reakcja – wykonałem przelew na kwotę 10 zł. Niby mało, zwłaszcza w porównaniu z deklarowanymi przez nasze  władze… 50 tys. $ (!), ale jakby tak każdy z osób, które korzystają z bankowości internetowej, uzbierałaby się niezła sumka. Przelew wykonałem dla UNICEF :)

Stobierna pełną parą…

Styczeń 10, 2010

W pewien wieczór w ubiegłym tygodniu wybrałem się do Stobiernej na stok. Raczej z czystej ciekawości mnie tam poniosło, bo ze mnie żaden narciarz. Wyczytałem gdzieś, że stok jest ładnie oświetlony i podobno otwarty „do ostatniego klienta”. I faktycznie – pomimo godziny 18 ok. dziesięć osób szusowało po naturalnie naśnieżanym (dosyć mocno sypał śnieg) białym stoku.  Kiedyś tam pewnie wrócę, może nawet z deskami ;)