Góra Chełm

Listopad 25, 2008

Rezerwat „Góra Chełm” usytuowany jest na Pogórzu Strzyżowskim, pomiędzy potokiem Stępinka – dopływem Wisłoka, a górą Klonową. Leży na terenie gminy Frysztak i Wiśniowa w  Czarnorzecko-Strzyżowskim Parku Krajobrazowym. Powstał w 1996 roku w celu zachowania ze względów naukowych, dydaktycznych i krajobrazowych jedynej w województwie rzeszowskim enklawy lasów bukowych porastających ?Górę Chełm? oraz wspaniałych zespołów źródliskowych. Powierzchnia rezerwatu wynosi ok. 155 ha.

Będąc na szczycie góry, odwiedziłem kapliczkę. Wnętrze kapliczki wyposażone jest m. in. w obrazy świętych oraz? zeszyt próśb, do którego miejscowi oraz turyści wpisują swoje życzenia – niestety nic nie wipsałem.

Niedaleko kapliczki rosła wielka lipa. Jak głosi legenda w okresie reformacji z jednego pnia powstały dwa drzewa symbolizując podział chrześcijaństwa. Podobno, kiedy miejscowy proboszcz kazał usunąć te zmurszałe już lipy to po pierwszym uderzeniu siekiery z drzewa pociekła krew. Od tej pory nikt drzew nie ruszał. Do dzisiaj przetrwała jedna lipa (po drugiej pozostały tylko resztki pnia), której korona wyraźnie wspiera się o rosnącego obok buka – gdyby nie on, dawno leżałaby na ziemi.

Następnie, niebieskim szlakiem w kierunku południowo-zachodnim udałem się w stronę góry Bardo. Jednak tę górkę zaliczę innym razem. Schodząc w kierunku samochodu można było podziwiać piękno tego zakątka, a zwłaszcza leśną drogę usłaną kolorowymi liśćmi.

Następnie, po wyjściu z lasu, wpadłem na pomysł, by zobaczyć z daleka cały rezerwat z okolicznej góry, która należała jednak do rolniczego terenu Jaszczurowej. W pewnej chwili oczom moim ukazała się łąka zarośnięta kwitnącymi rumiankami, co o tej porze roku (koniec października) stanowi ewenement.

Powrotną drogę zaplanowałem przez Brzeziny, gdzie zwiedziłem ruiny dworu oraz Głobikową gdzie popatrzyłem na ledwo widoczne kontury Tatr.

A pewnego grudniowego wieczoru postanowiłem, że nazajutrz trzeba zobaczyć świt i wschód słońca w Rezerwacie Przyrody ?Góra Chełm?. Ok. 5.30 czyli grubo przed świtem wybrałem się na Pogórze Strzyżowskie. Cel – uchwycić ten piekny moment, a właściwie kilka chwil pomiędzy świtem, a wschodem słońca. Udało się? i to bardzo. Jeszcze wczoraj w nocy, obserwując warunki pogodowe wiedziałem, że wszelkie możliwe drzewa i krzaki pokryje gęsta szadź. To ona właśnie dodała klimatycznego kontrastu do zdjęć, które dzisiaj zrobiłem. Dawno nie widziałem takiego poranka. Dawno też nie chodziłem po lesie zimą, w prawie absolutnych ciemnościach przy temperaturze -10*C i okropnym wietrze. Mimo to warto było.