Prządki

Listopad 25, 2008

15 wrzesień godz. 6.00 już stałem pod ruinami zamku i jak się okazało, troszkę za późno. Wystarczyło z 20 minut, bym mógł fotografować podświetlone ruiny zamku na tle ciemnego nocnego nieba, które szybko (za szybko) jaśniało z minuty na minutę.

Po zrobieniu kilku zdjęć z daleka, udałem się w kierunku zamku i okazało się, że brama jest zamknięta. Ruiny czynne od 9.30 do 19.00. Bez komentarza.

Po takiej przykrej niespodziance, los już był mi bardziej przychylny – wynagrodził Rezerwatem „Prządki” (dobrze, że jeszcze rezerwatów nie zamykają na kłódkę).

Rezerwat głównie stanowią grupy skał Pogórza Dynowskiego – piaskowce o różnych kształtach (podobne do ostańców ze Skamieniałego Miasta koło Ciężkowic – one też mają swoje nazwy) otoczone grabami, buczyną, brzeziną i? miejscowo jarzębiną – są nawet jabłonie. Na szczycie góry rozlega się piękna panorama na: częściowo Krosno i Bieszczady oraz Beskid Niski.

Wejście do rezerwatu jest tuż przy drodze asfaltowej oraz ?schody do nieba? – było stromo.

Ślady pozostawione przez istotę z gatunku człekokształtnych, pozbawioną rozumu i która w pełni zasługuje na urwanie jej wszelkich kończyn:

Na zdjęciu poniżej, widoczne struktury komórkowe skał piaskowca występującego w rezerwacie. To są małe nieregularne zagłębienia na powierzchni, powstałe prawdopodobnie w wyniku różnej odporności spoiwa na wietrzenie chemiczne i mechaniczne – taką informację znalazłem w sieci:

Kilka zdjęć obrazujących ciekawe formy skalne przypominające grzyby, wytworzone wskutek erozji oraz wspomniana wyżej jarzębina z Sonnara 135mm f/3.5

Po rezerwacie chodziłem dobrą godzinę, po czym przyszła pora na lekki posiłek u podnóża zamku, podczas którego spotkałem pijących piwo tubylców – 8.30 rano !!!
Z uwagi na ich oryginalny wygląd, zaproponowałem krótką sesję zdjęciową owym jegomościom, w zamian za złocisty napój o dźwięcznej nazwie Tatra (takie pili) – każdemu z osobna po butelce. Już miałem zaplanowaną ekspozycję na tle baaardzo starego (lata 70-te) kiosku spożywczego, które w owych czasach wszędzie można było spotkać (taka epoka), u podstawy którego akurat była ławeczka, a oni na to cyt. „… ooo nie, nie ma mowy, potem będziemy w internecie”. Lekki opad szczęki z mojej strony, ale cóż – widać, pić im się już nie chciało.

Następnie urządziłem sobie spacer wąską drogą asfaltową w stronę Krosna idąć obok małego kościółka.

Po drodze napotkałem kilka fajnych widoczków – w oddali zachodnia część Krosna.   Gospodarstwo agroturystyczne położone na szczycie góry – ależ oni mają widoki.

W okolicach godziny 9.00 – drugie podejście by zwiedzić ruiny zamku. Może ktoś z obsługi przyjdzie wcześniej?, Czekając na tę chwilę, nie marnowałem cennego czasu tylko skupiłem się na zabytkowej chacie krytej strzechą:

I tak mijały kolejne minuty. Tuż przed 10.00 podjąłem decyzję o powrocie do domu. Jeszcze tylko ostatni strzał w kierunku ruin  oraz w stronę masywu Suchej Góry (585 m n.p.m.), na której znajduje się wieża telewizyjna. Kiedyś trzeba będzie tam wrócić. Mimo wszystko, wartało wstać o 4.00 rano :)