Archive for the ‘Beskid Niski’ Category

Wszystkie te wzniesienia mają kilka cech wspólnych, a mianowicie można z nich podziwiać piękne widoki, wszystkie wznoszą się ponad 500 m n.p.m. i… właściwie nie ma się czym chwalić, ale jak ktoś będzie uparty to wyjedzie na nie samochodem, choć na Grzywacką nie polecam. Dzisiaj udało mi się wszystkie trzy zaliczyć wspólnie z Bogdanem i Grześkiem. Tak więc podziwialiśmy wschód słońca i przepiękne mgły z Liwocza, rozległą panoramę Beskidu Niskiego ze Wzgórza Franków oraz Góry Grzywackiej. Po drodze zaliczyliśmy kilka fotostopów, gdzie fotografowaliśmy skąpane we mgle pajęczyny, jak również wznoszące się ku słońcu zawilce i cebulice. Śniadaniem w południe zakończyliśmy plener tuż nad potokiem Kłopotnica w Foluszu rozkoszując się smażonymi kiełbaskami. Poniżej galeria zdjęć – zapraszam.

Wczoraj wieczorem zrodził się plan – naładować akumulatory przed kolejnym pracowitym tygodniem. Pobudka o 4 rano, ostatni rzut okiem na meteo i w drogę Galaxy’m – takim autobusem z wesołym kierowcą – w kierunku Beskidu Niskiego. Tuz przed Foluszem na wschodzie niebo zaczęło na czerwono świtać. Teraz tylko kwestia odpowiedniej miejscówki do zdjęć. Ryzyko znalezienia innego jak dotąd miejsca opłaciło się. Okolice Mrukowej, tak dobrze znanej nam miejscowości zafundowały przepiękny widok w kierunku wschodzącego słońca i Góry Grzywackiej. Kilka szybkich strzałów i godzinę później wesoły Galaktyczny autobus sunął w kierunku Folusza.

IMG_8390k

W pięknym otoczeniu przyrody Magurskiego Parku Narodowego, nieopodal szumiącego potoku Kłopotnica ekipa całkiem normalnych ludzi postanowiła rozpalić ognisko w celu skonsumowania całkiem normalnego śniadania – smażonej kiełbasy zakrapianej Soplicą. Słowem palce lizać. Nic nie smakuje lepiej w takim towarzystwie i po poranku, w którym aura zafundowała nam taką ucztę, jaką poniżej prezentuję na zdjęciach. Mam nadzieję, że narobiłem Wam niezłego „smaka” – z harcerskim pozdrowieniem – admin :)

 

Dzień zapowiadał się wspaniale. Prognoza pogody obiecująca. A zatem nic nie stało na przeszkodzie, by w niedzielny poranek udać się na północne krańce Beskidu Niskiego. Tym bardziej, że Ania, Wacek i Darek tj.  znajomi z Okręgu Roztoczańsko-Podkarpackiego Związku Polskich Fotografów Przyrody postanowili odwiedzić moją wystawę „Zderzenia z Naturą”.

Pobudka o 3.00, gdzie normalni obywatele tego kraju zwykli przewalać się na drugi bok. Złowieszczy dźwięk budzika nakazał jednak wstać i jechać w ten przepiękny kawałek naszego regionu jakim jest niewątpliwie Beskid Niski. Dużo jeszcze tego terenu mam do zwiedzenia, tym bardziej ochoczo zebrałem się w sobie robiąc szybką kawkę i chrupiąc jakiegoś herbatnika zacząłem się ubierać.

Po drodze… wschód słońca w okolicach Jasła – zaraz, zaraz… taki był plan –  miała być ładna pogoda, tak wynikało z wszelkich prognoz. Tymczasem w rejonie Jasła spadło kilka kropel wody na szybę samochodu, co skutecznie obniżyło poziom mojego humoru. Jednak nie ma się co poddawać, nie będzie błekitnego nieba, ale za to oderwę się od codziennej rzeczywistości, oddając się naturze – to jest naważniejsze przecież.

A zdjęcia? Kilka nawet wyszło, nie będę Was zanudzał dalej – oglądnijcie sami :)

W niedzielę, dnia 18 stycznia roku pańskiego 2009, tuż przed 6 rano, skromna ekipa „Negatyw’nych” w składzie: Forest, Jankes i ja wybraliśmy się na północne krańce Beskidu Niskiego i zarazem Magurskiego Parku Narodowego by… zjeść wspaniałe, niedzielne, styczniowe, śnieżne śniadanko nad potokiem Kłopotnica w Foluszu. Tematem przewodnim były smażone na ognisku białe, cienkie i chrupiące kiełbaski z Sokołowa w ramach wspierania lokalnego przemysłu wędliniarskiego – słowem palce lizać. Imprezkę zrobiliśmy w miejscu specjalnie dla nas przygotowanym – na leśnej polanie. Z rozpaleniem małego ogniska nie było problemu – suche drewno już czekało, podobnie kije na kiełbaski, które ze smakiem zjedliśmy przy stoliku wyłożonym świeżym, śnieżnym obrusem.

Epoka lodowcowa cz. 2

Styczeń 14, 2009

I znowu kilmaty Beskidu Niskiego nieopodal miesca, w którym poprzednio byłem. Znowu piękna pogoda, znowu słońce i duży mróz, czyli to, co najbardziej lubię w zimie. W tym roku zima nas rozpieszcza, chociaż mogłoby być więcej śniegu. Ale do rzeczy – zapraszam do oglądnięcia galerii zdjęć z cyklu Epoka Lodowcowa cz. 2.

Epoka lodowcowa cz.1

Styczeń 9, 2009

W sylwestrowy poranek na zakończenie 2008 roku postanowiłem zrobić sobie fotograficzną ucztę w Magurskim Parku Narodowym, a dokładnie na pograniczu Pielgrzymki i Mrukowej. Cel wypadu był w zasadzie jeden – zlokalizować miejsce, w którym niewielki leśny potok tworzy na odcinku kilkunastometrowym potrójną kaskadę.