Archive for the ‘wiosna’ Category

Wszystkie te wzniesienia mają kilka cech wspólnych, a mianowicie można z nich podziwiać piękne widoki, wszystkie wznoszą się ponad 500 m n.p.m. i… właściwie nie ma się czym chwalić, ale jak ktoś będzie uparty to wyjedzie na nie samochodem, choć na Grzywacką nie polecam. Dzisiaj udało mi się wszystkie trzy zaliczyć wspólnie z Bogdanem i Grześkiem. Tak więc podziwialiśmy wschód słońca i przepiękne mgły z Liwocza, rozległą panoramę Beskidu Niskiego ze Wzgórza Franków oraz Góry Grzywackiej. Po drodze zaliczyliśmy kilka fotostopów, gdzie fotografowaliśmy skąpane we mgle pajęczyny, jak również wznoszące się ku słońcu zawilce i cebulice. Śniadaniem w południe zakończyliśmy plener tuż nad potokiem Kłopotnica w Foluszu rozkoszując się smażonymi kiełbaskami. Poniżej galeria zdjęć – zapraszam.

Wczoraj w Przedszkolu Publicznym w Straszęcinie powitano wiosnę. Na tę okoliczność dzieciaki wystąpiły w niezwykle kolorowym przedstawieniu. Tradycyjnie mój Kacper nie odegrał znaczącej roli – był jedynie statystą i jako wróbelek trzepoczący fioletowymi skrzydełkami zrobił kilka okrążeń w okół pani wiosny. Poniżej krótka galeria z tej imprezki.

Zapachniało wiosną…

Luty 27, 2014

IMG_9789

Dzisiaj tj. 27 lutego 2014 roku w „tłusty czwartek” zamiast obżerać się pączusiami i innym niezdrowym dziadostwem postanowiłem sprawdzić, czy faktycznie zawitała do nas wiosna. Poranek przywitał mnie minusową temperaturą (-4*C) i piękną mgłą zapowiadającą występowanie szadzi w wyższych partiach Pogórza Ciężkowickiego. Dawno nie oglądałem tak pięknego poranka. Niestety szadź występowała jedynie na polach i łąkach, natomiast w lasie, gdzie planowana była kwiatowa sesja, mrozu już nie było. Mimo wszystko udało się znaleźć kilka stanowisk przylaszczki, wawrzynka i przebiśniegów… typowych kwiatów występujących w lutym ;)
Nie wiem co się dzieje z przyrodą w tym roku, ale z pewnością wiosna przyszła zbyt wcześnie. Aha, uważajcie na kleszcze – ja dzisiaj jednego widziałem :(

Słowami Budki Suflera można podsumować dzisiejszy dzień, a zwłaszcza wczesny ranek. Budzik o 4.30 oznajmił spokojną melodią, że trzeba wstawać, ale niestety za oknem jeszcze jeden budzik – walący deszcz o parapet. Tego nie tak łatwo zgasić, więc wskoczyłem do wyrka. Ustawiłem drzemkę na jedną godzinkę z myślą i nadzieją, że przynajmniej przestanie lać. Tak też się stało. Szybka kawa i w drogę. Dzisiaj moje plany zawlokły mnie na piękne i górzyste tereny Parku Krajobrazowego Pasma Brzanki, doskonale mi znane przecież. Po deszczu, który jeszcze godzinę wcześniej zniechęcił mnie do wstawania z łóżka, zaczęło dynamicznie się przejaśniać. Chmury szybko wędrowały na wschód odsłaniając fragmenty bezchmurnego nieba. Taką pogodę uwielbiam zwłaszcza będąc w lesie. Mokre drzewa świerkowe, czy bukowe pozbawione liści wyglądają zjawiskowo w blasku porannych promieni słońca (patrz zdjęcie w galerii). Do tego piękny koncert zafundowały mi ptaki, które w końcu mogą się wiosną cieszyć. Dzisiejszy plener miał na celu eksplorację leśnych potoków w Paśmie Brzanki w okolicach Ryglic, jak również uchwycenie tych pierwszych florystycznych oznak wiosny. Niestety, oprócz wawrzynka (którego zdjęć w tym wpisie nie pokażę) niewiele było do fotografowania – same lepiężniki, śledzienice i żywce w pąkach. Żeby jednak nie było tak kolorowo – aby zrobić zdjęcia kwiatom rosnącym zwykle w okolicach potoków, trzeba było niestety wielokrotnie zaliczyć zjazd na tyłku i plecach po błotnistych brzegach wąwozów, po których spływały drobne cieki tworząc grząskie pułapki. Tak więc upaprany w błocie jak świnia, ale zadowolony jak dziecko wróciłem do domu.
Poniżej przedstawiam kilka zdjęć z mojej porannej eskapady.

Ryglickie pisanki

Marzec 20, 2013

Byłem już wielokrotnie zapraszany na różne konkursy, wystawy i wydarzenia organizowane przez okoliczne gminy i związane z Wielkanocą. Widziałem już wiele regionalnych wyrobów tworzonych z pasją przez twórców ludowych, zarówno przez tych starszych, jak i młodych. Tym razem zaproszenie na uroczyste otwarcie najstarszego spichlerza w Małopolsce połączonego z wystawą pokonkursową  na „Pisankę Ludową i Plastykę Obrzędową” dostałem od Pani Burmistrz Gminy Ryglice, za co jej serdecznie dziękuję. Ponieważ cały obiekt miałem okazję poznać w listopadzie ub. roku, uwagę moją bardziej  skupiła ekspozycja tytułowych wyrobów regionalnych – misternie i z wielką precyzją wykonanych pisanek. Byłem i jestem pełen podziwu dla osób, które w tak doskonały i perfekcyjny sposób przyczyniają się do podtrzymania tradycji ludowych sięgających w Polsce podobno X wieku. Dzisiaj, w dobie postępu i pędu XXI wieku w sklepach można spotkać specjalne farbki, pisaki, nalepki, czy też gotowe ornamenty do przyklejania, które ułatwiają „artystyczny” proces tworzenia pisanek głównie przez zagonione panie domu. Lecz w niczym te „arcydzieła” nie będą przypominać pisanek, które miałem przyjemność podziwiać w ryglickim spichlerzu.
Zresztą zobaczcie Państwo sami:

Sobota wielkanocna rozpoczęła się pod znakiem niskich i ciężkich chmur, z których nieraz po drodze do Jodłowej mżawka dała znać o sobie na szybach samochodu. Żaden to oczywiście problem był, bowiem nieraz w deszczu wyjeżdżałem, a matka natura wynagradzała mi to z nawiązką (np. w grudniu ub. roku – patrz wpisy poprzednie). Cel wyjazdu był z góry określony – znaleźć kaskady na leśnych potokach w Gminie. Nic prostszego… wydawałoby się. A jednak, nie było łatwo. Od wielu miesięcy myślałem o tym określając plan i szukając owych strumieni i w końcu się udało. Brnąc w błocie po kostki w pewnym bukowym lesie, idąc wąwozem w górę potoku natrafiłem na kilka pięknych salamander, które leniwym wzrokiem patrzyły na mnie zapraszając niemalże na sesję. Tym razem jednak jednak im odpuściłem ;) Było coś, co bardziej przyciągało moją uwagę – szum wodospadu :) W końcu udało się, znalazłem ciekawe miejsca, które jak dotąd widziałem na terenie Beskidu Niskiego. Leśny potok o krystalicznie czystej wodzie, płynący wąwozem pośród olbrzymich buków i jodeł, na brzegu którego bujnie rośnie i kwitnie ciekawa roślinność – kwitnące żywce, zawilce, śledziennice, lepiężniki oraz paprotki zwyczajne rosnące na odłamach skalnych i te wspomniane wcześniej szumiące kaskady – to wszystko w akompaniamencie śpiewu ptaków sprawia, że nie che się wracać do domu. Ja tam jeszcze wrócę… choćby jutro… choć na chwilę…

O wawrzynku słów kilka…

Marzec 27, 2012

Nie będę tu opisywał, że trujący, że kwitnie jako jeden z pierwszych i zanim się liście pojawią, bo to wszystko już opisywałem na moim blogu. Napiszę natomiast o doznaniu, jakie odczułem podczas fotografowania wawrzynka wilczełyko w ostatni weekend. Owa rzecz miała miejsce w dęborzyńskiej buczynie na terenie gminy Jodłowa. Pierwsze pąki ukazały się jakieś 3 tygodnie temu. W ostatnią sobotę powróciłem dokładnie w to miejsce, lecz tego pojedynczego krzaczka nie fotografowałem, ponieważ kilka metrów dalej ukazał się piękny dla miłośnika przyrody widok – ok. 8 krzaczków piętrzyło swoje gałązki ku górze, prezentując słońcu swój piękny kwiatostan. I teraz owe uczucie jakie doznałem podczas sesji – czułem, jakbym fotografował piękną modelkę, która przygotowując się do sesji oblała się jakimś hitem od np. Caroliny Herrera. Zapach, który otaczał te małe krzaczki przyciągał mnie swoim pięknem i mocą powodując, że chciałem się tam położyć i zasnąć niczym przy pięknej kobiecie… Tak, właśnie do pięknej kobiety porównuję te kwiaty, bo przecież jedno i drugie mają tyle wspólnego ze sobą… Kilka metrów dalej inny zapach bardzo konsumpcyjnie na mnie podziałał – to czosnek niedźwiedzi spowodował, że pora było już wracać do domu na późne śniadanie – zaczęło mi w brzuchu burczeć ;)
Poniżej kilka zdjęć.

Długo zbierałem się do pokazania tych zdjęć, ale zawsze jakoś czasu brakowało, by je opublikować. Nie pomagały nawet przypomnienia ze strony znajomych. Zawsze były jakieś inne priorytety. Nie bez znaczenia był wybór odpowiednich pór roku na loty, wszak środek wiosny i sroga zima bombardują nas niespotykaną skalą barw. Z tej ostatniej zostało mi tylko kilka ciekawych ujęć, pozostałymi dysponuje Gmina Dębica. Niestety, czasu brakło na wykonanie podobnych ujęć podczas naszej pięknej jesieni, jaka nawiedziła nas pod koniec października 2011 roku. Ciekawostkę z pewnością stanowią nocne fotografie, które z uwagi na warunki (brak światła, mocne drżenie samolotu, podmuchy wiatru po otwarciu okna) nie były wcale łatwe do wykonania. Również te zimowe, przy temperaturze -18*C i prędkości samolotu ok. 150-180 km/h nie były łatwymi do zrobienia. Pomimo tych trudności udało się stworzyć całkiem ciekawą galerię zdjęć.
A jak wygląda świat widziany z lotu ptaka, przekonajcie się Państwo sami – zapraszam na podniebną wycieczkę po Dębicy i jej okolicach na czele z gminami Jodłowa, Pilzno, Czarna i Żyraków.