W niedzielę, dnia 18 stycznia roku pańskiego 2009, tuż przed 6 rano, skromna ekipa „Negatyw’nych” w składzie: Forest, Jankes i ja wybraliśmy się na północne krańce Beskidu Niskiego i zarazem Magurskiego Parku Narodowego by… zjeść wspaniałe, niedzielne, styczniowe, śnieżne śniadanko nad potokiem Kłopotnica w Foluszu. Tematem przewodnim były smażone na ognisku białe, cienkie i chrupiące kiełbaski z Sokołowa w ramach wspierania lokalnego przemysłu wędliniarskiego – słowem palce lizać. Imprezkę zrobiliśmy w miejscu specjalnie dla nas przygotowanym – na leśnej polanie. Z rozpaleniem małego ogniska nie było problemu – suche drewno już czekało, podobnie kije na kiełbaski, które ze smakiem zjedliśmy przy stoliku wyłożonym świeżym, śnieżnym obrusem. Na koniec kawka i herbatka malinowa oraz zaprószony śniegiem pierniczek babci Krysi. I… ponieważ ciągle sypało śniegiem, zarządziliśmy odwrót do domu – bez sensu było moczyć aparaty i obiektywy w taką pogodę – padający śnieg oraz brak kolorów czyli totalna kicha dla fotografa, skutecznie zniechęciły nas do podjęcia dalszej wyprawy, której celem był Diabli Kamień – grupa ostańców skalnych, która góruje nad Foluszem od strony wschodniej. Tak więc z nieudanej pogody zrodził się całkiem udany, odjazdowy (czytaj zwariowany) plener, którego zwieńczeniem było niedzielne śniadanko na śniegu.

Poniżej kilka fotek z pleneru:


2 Komentarzy to “Folusz, czyli śniadanie na śniegu.”

  1. IzA pisze:

    Świetna wyprawa, a kiełbaski musiały być smaczne… ;-)

  2. Ewa i Janusz pisze:

    Całkiem przyjemna wyprawa i ciekawe zdjęcia nad Kłopotnicą.Pięknie wygląda las zimą. Zwróciłam szczególną uwagę na piąte zdjęcie, które bardzo mi się podoba.Pozdrawiam-Ewa.