Zachciało mi się jechać do Krosna – cel X Górskie Zawody Balonowe. I nie byłoby nic w tym dziwnego, że… trzeba było wstać o 3.30 z łóżka, by z aparatem gotowym do strzału o godzinie 6.00 stać na lotnisku w Krośnie. I wszystko odbyło się zgodnie z planem. Powstał jedynie mały problem – ani śladu balonów. Nikt nie był wstanie odpowiedzieć, skąd wystartują do dzisiejszej porannej konkurencji – jedno było pewne, że przelecą nad płytą lotniska. Tak też się stało – pierwsze balony zaczęły pojawiać się ok. 6.20. Potem zrobiło się kolorowo na niebie. Każdy z balonów miał za zadanie zrzucić precycyjnie marker (czerwona wstążka z odważnikiem) jak najbliżej miejsca wcześniej określonego przez sędziego lub każdego z pilotów (w zależności od rodzaju konkurencji) .

Po tej rywalizacji, balony leniwie oddaliły się w kierunku południowym, by w końcu zniknąć z pola widzenia. Tuż po 8.00 załogi uczestniczące w zawodach zaczęły tankować butle z cysterny z gazem z firmy GAS TRADING, która stacjonowała nieopodal lotniska.

Myślę, że o wiele ciekawsze są popołudniowe i wieczorne loty balonów. Ogień buchający z dyszy oswietla wnętrze balonu i widok z pewnością jest bardziej interesujący, no ale może innym razem…

Comments are closed.